piątek, 16 grudnia 2011

Kiedy dobre rady nie są dobre.

W styczniu 1998 roku oglądałem bardzo popularny poranny program telewizyjny. Dwoje bardzo atrakcyjnych prowadzących – kobieta i mężczyzna – posłało telewidzom promienisty uśmiech. „Jest dziś z nami w studio doradca inwestycyjny naszej sieci. Udzieli nam porady finansowej na początek tego roku” – usłyszałem.


W tym momencie kamera pokazuje zbliżenie niezwykle atrakcyjnej, młodej kobiety, która uśmiecha się i mówi: „Radzę, żeby w roku 1998 wytrwale pracować, oszczędzać, spłacać długi, inwestować długoterminowo i dywersyfikować”.

Kobieta prowadząca program uśmiecha się i mówi: „To bardzo dobra rada. Mam nadzieję, że każdy zastosuje się do niej”. Mężczyzna z kolei, marszcząc nieznacznie czoło, żeby sprawić wrażenie bardziej zamyślonego i inteligentnego, pyta: „W co – według pani – powinni inwestować nasi telewidzowie?”.


Na twarzy pięknej, młodej kobiety znów pojawia się ten idealny uśmiech i po chwili słyszymy, że sugeruje dobrze zdywersyfikowany portfel, w którego skład wchodzą jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Kładzie też szczególny nacisk na sektor nowych technologii.


„Świetna rada” – stwierdzają jednym głosem prowadzący. Ponownie uśmiechają się do kamery i dziękują doradcy finansowemu za poradę oraz udział w programie. Następnie pojawia się reklama towarzystwa funduszy inwestycyjnych.


Przez kilka kolejnych lat, aż do końca 2005 roku, jako doradcę zapraszano do tego programu tę samą kobietę i za każdym razem jej porada była dokładnie taka sama: „Pracujcie wytrwale, oszczędzajcie, spłacajcie długi, inwestujcie długoterminowo i dywersyfikujcie”. Jedyne co się zmieniało, to rok i ubrania tych trzech osób. Gdyby powtórzono program ze stycznia 1998, efekt byłby bardzo podobny – ta sama rada, takie same uśmiechy i… opłakane skutki.


Szacuje się, że w latach 1995-2005 miliony ludzi, którzy posłuchali tej rady, straciły 7-9 bilionów dolarów. Co gorsza, ludzie ci przegapili to, co tygodnik The Economist nazwał „największym w historii boomem finansowym”. Tak więc ci inwestorzy nie tylko stracili pieniądze w wyniku krachu na giełdzie w latach 2000-2003, ale także nie udało im się zarobić wielkich pieniędzy podczas finansowego boomu na rynku nieruchomości i surowców. Taka jest cena słuchania złych rad.


W tej serii artykułów szczegółowo wyjaśnię, dlaczego standardowa rada finansowa, która brzmi: „Pracuj wytrwale, oszczędzaj, spłacaj długi, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”, jest zła i przestarzała. Świat się zmienił, a ta rada nie.


Rada bogatego ojca


W 1997 roku moja żona Kim, nasza wspólniczka Sharon Lechter i ja wydaliśmy książkę Bogaty ojciec, Biedny Ojciec. Opowiada ona prawdziwą historię moich dwóch ojców – jeden był dobrze wykształconym nauczycielem i dyrektorem Departamentu Edukacji Stanu Hawaje, drugi – porzucił szkołę w wieku 13 lat. Dyrektor Departamentu Edukacji to mój biologiczny ojciec, którego nazywam biednym ojcem. Bogaty ojciec to ojciec mojego najlepszego przyjaciela.


Książkę tę wydaliśmy samodzielnie, ponieważ wszystkie większe wydawnictwa nam odmówiły. Każde z nich stwierdziło, że książka się nie sprzeda. Dzisiaj Bogaty ojciec, Biedny ojciec jest od ponad pięciu lat na liście bestsellerów dziennika The New York Times; tylko trzem innym książkom w historii tej listy udało się osiągnąć taki wynik. Książka została przetłumaczona na ponad 40 języków i sprzedała się już w nakładzie 23 milionów egzemplarzy.


Jednym z powodów jej popularności jest to, iż wyjaśnia ona, dlaczego bogaci stają się jeszcze bogatsi i dlaczego miliony innych ludzi postępują zgodnie z ryzykownymi i przestarzałymi radami finansowymi, takimi jak: „Oszczędzaj, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”. Innym powodem popularności tej książki jest fakt, że wielu tych, którzy posłuchali rad bogatego ojca, wzbogaciło się bardzo w tym samym czasie, gdy miliony ludzi traciły biliony dolarów na giełdzie.


Wszystkim tym, którzy znają moje książki, dziękuję i serdecznie zapraszam do lektury. Ci z Was, którzy ich nie znają, przekonają się, jak sądzę, że seria tych artykułów wyróżnia się, że proponuje odejście od standardowych finansowych sloganów.


Jeśli szukasz nowych pomysłów dotyczących świata pieniędzy, biznesu i inwestowania, to wierzę, że ta seria dostarczy ich Tobie. Informacje te mogą nie być pocieszające bądź popularne, będą jednak oparte na faktach i poparte rzeczywistym doświadczeniem. Muszę jednak zaznaczyć, że w artykułach tych nie będę zajmował się doradztwem.


To, w co ja inwestuję, może być zbyt ryzykowne dla większości ludzi – choć dla mnie nie jest. Nie mam także żadnych inwestycji, które chciałbym Tobie sprzedać. Chociaż zakładam firmy zajmujące się poszukiwaniem złota, srebra, ropy naftowej, firmy zajmujące się produkcją, obrotem nieruchomościami, a także wydawnictwa, nie chcę sprzedać Wam ich akcji. Jeśli mam coś na sprzedaż, to produkty poświęcone edukacji finansowej – produkty, które stworzono z myślą o rozwijaniu Twojej finansowej edukacji.


Piszę, żeby oświecać, otwierać oczy, bawić – i co najważniejsze – uczyć tych, którzy szukają nowych pomysłów związanych z pieniędzmi, nawet jeśli są one niepopularne. Dziś mamy więcej okazji niż kiedykolwiek wcześniej, żeby stać się bogatymi, jednak możecie tego nie osiągnąć, jeśli będziecie kierowali się przestarzałymi radami typu: „Pracuj wytrwale, oszczędzaj, spłacaj długi, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”. Postępowanie zgodnie z tą radą może w rzeczywistości uczynić Cię biedniejszym.



O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:  www.bogatyojciec.pl
 

Pieniądze nie są złe.

Jedną z największych wad systemu szkolnictwa jest brak edukacji finansowej w szkołach. Nauczyciele zdają się uważać, że pieniądze noszą znamiona quasi-religii lub czegoś na podobieństwo kultu, i wierzą, że umiłowanie pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
Jak większość z nas wie, to nie umiłowanie pieniędzy jest złe – to ich brak jest przyczyną zła. To wykonywanie pracy, której nienawidzimy, jest złe. Ciężka praca i niemożność zarobienia takiej ilości pieniędzy, żeby można było utrzymać rodzinę, jest złe. Dla niektórych wysokie zadłużenie jest złe. Kłócenie się o pieniądze z ludźmi, których kochamy, jest złe. Bycie chciwym jest złe. Złe jest też popełnianie przestępczych i niemoralnych czynów dla zdobycia pieniędzy. Same pieniądze nie są złe. Pieniądze to tylko pieniądze.

Twój dom to nie są aktywa
Brak edukacji finansowej sprawia także, że ludzie robią głupie rzeczy albo dają się zwodzić głupcom. Na przykład w 1997 roku, gdy ukazało się pierwsze wydanie książki Bogaty ojciec, Biedny ojciec, w której powiedziałem wyraźnie, że „twój dom to nie są aktywa, ale pasywa”, wywołało to falę protestów. Ostro skrytykowano i mnie, i moją książkę. Wielu samozwańczych ekspertów finansowych atakowało mnie w mediach. W 2007 roku, czyli 10 lat później, gdy rynki kredytowe się załamały i finanse milionów ludzi wymknęły się spod kontroli – wielu straciło domy, niektórzy ogłosili bankructwo, inni znaleźli się w sytuacji, w której wskutek spadku wartości nieruchomości zadłużenie ciążące na ich domach znacznie przekroczyło ich wartość – osoby te boleśnie się przekonały, że ich domy to faktycznie pasywa, a nie aktywa.

Dwóch mężczyzn, jedno przesłanie
W 2006 roku ja i mój przyjaciel Donald Trump wspólnie napisaliśmy książkę zatytułowaną Dlaczego chcemy, żebyś był bogaty. Zastanawialiśmy się w niej, dlaczego zanika klasa średnia i jakie są – naszym zdaniem – tego przyczyny. Stwierdziliśmy, że wiele z nich wynika z sytuacji na rynkach globalnych i finansowych oraz z polityki rządów. Książka ta została także skrytykowana przez media finansowe. Ale do końca 2007 roku spełniła się większa część tego, o czym w niej napisaliśmy.

Przestarzała porada
Dzisiaj wielu ekspertów finansowych wciąż radzi ludziom: „Ciężko pracuj, oszczędzaj pieniądze, wydostań się z długów, żyj skromnie i inwestuj w dobrze zdywersyfikowany portfel funduszy inwestycyjnych”. Problem polega na tym, że jest to zła porada – przede wszystkim dlatego, że jest przestarzała. Zmieniły się zasady dotyczące pieniędzy. Nastąpiło to w 1971 roku. Obecnie żyjemy w czasach nowego kapitalizmu. Oszczędzanie pieniędzy, życie bez zadłużenia i dywersyfikacja sprawdzały się w epoce starego kapitalizmu. Ci, którzy kierują się zasadą „ciężko pracuj i oszczędzaj” ze starego kapitalizmu, będą mieli kłopoty finansowe w epoce nowego kapitalizmu.

Informacje a edukacja
Według mnie brak edukacji finansowej w naszym systemie szkolnictwa to dotkliwa i niepowetowana strata. W dzisiejszym świecie edukacja finansowa jest absolutnie niezbędna do przetrwania – bez względu na to, czy jesteśmy bogaci, czy biedni, inteligentni, czy nie.
Jak większość z nas wie, obecnie żyjemy w epoce informacyjnej. Problemem tej epoki jest nadmiar informacji. Mamy dziś do czynienia ze zbyt dużą ich ilością. Poniższe równanie wyjaśnia, dlaczego edukacja finansowa jest taka ważna.

INFORMACJE + EDUKACJA = WIEDZA
Bez edukacji finansowej ludzie nie są w stanie tak przetworzyć informacji, aby można było uzyskać przydatną wiedzę. Bez wiedzy z zakresu finansów ludzie mają kłopoty finansowe. Bez tej wiedzy kupują sobie na przykład dom i myślą, że stanowi on ich aktywa. Albo oszczędzają pieniądze, nie zdając sobie sprawy, że od 1971 roku dolar nie jest już pieniądzem, ale środkiem płatniczym. Nie znają też różnicy pomiędzy dobrym długiem a złym. Nie rozumieją także, dlaczego bogaci – choć zarabiają więcej, płacą niższe podatki. Nie mają również pojęcia, dlaczego najbogatszy inwestor na świecie, Warren Buffett, nie dywersyfikuje.

Skaczące lemingi
Nie posiadając wiedzy z zakresu finansów, ludzie czekają, aż ktoś im powie, co mają robić. A większość ekspertów finansowych poleca, żeby ciężko pracowali, oszczędzali pieniądze, spłacili zadłużenie, żyli skromnie i inwestowali w dobrze zdywersyfikowany portfel funduszy inwestycyjnych. Tak jak lemingi, które bezkrytycznie podążają za swoim przywódcą, ludzie ci biegną w kierunku klifu i wskakują do oceanu finansowej niepewności w nadziei, że będą w stanie dopłynąć do drugiego brzegu.
Zwiększ swój finansowy IQ 
Książka ta nie zawiera porad finansowych
Z tej książki nie dowiesz się, co masz robić. Nie znajdziesz w niej porad finansowych. Ale może ona sprawić, że będziesz bardziej inteligentny pod względem finansowym, a to pomoże Ci samemu przetwarzać informacje finansowe i znaleźć drogę do finansowej nirwany.
Książka ta może Ci uświadomić, jak możesz stać się bogatszy, jeśli będziesz mądrzejszy. Jej cel jest prosty: ma Tobie pomóc zwiększyć Twój finansowy IQ.
Nowa książka Roberta Kiyosaki Zwiększ swój finansowy IQ jest już w sprzedaży!


O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:  www.bogatyojciec.pl

Ostatnie drgawki konającego

Dow Jones na poziomie 5 tysięcy punktów w 2010 roku?

W jednym z poprzednich artykułów przewidywałem wystąpienie „drgawek konającego” na giełdzie oraz możliwy spadek indeksu Dow Jonesa do 5 tysięcy punktów w tym roku. Oczywiście wielu czytelników wyśmiało moje przewidywania.


Ale owe drgawki są bardzo ważne, zwłaszcza na dzisiejszym rynku. Sytuacja może się rozwinąć zgodnie z uproszczonym schematem 1, który przedstawiam poniżej:

Rynek się załamuje, potem zaczyna się podnosić, znowu tendencja się odwraca, a rynek ponownie odnotowuje gwałtowny spadek… niestety – choć jest to możliwe – do jeszcze niższego poziomu niż poprzednio.

Gdy profesjonalni inwestorzy zobaczą początki takiej sytuacji na rynku, wielu z nich zacznie sprzedawać. Jeżeli w ten sposób doprowadzą do paniki, rynek giełdowy spadnie jeszcze bardziej.


Jeśli schemat przedstawiający drgawki konającego będzie uwzględniał aktualne dane, efekt będzie bardziej wymowny.


W 2002 roku Dow Jones spadł do 7286 punktów. W 2007 roku indeks ten odnotował rekordowo wysoką wartość 14 164 punktów.

W 2009 roku wartość Dow Jonesa spadła, zatrzymując się na poziomie 6547 punktów.

Gdy Dow Jones osiągnął ten poziom, rynek przestał spadać i rozpoczęły się drgawki konającego. Przy tym poziomie Dow Jonesa ceny akcji spadły już zbyt nisko i kupujący masowo wrócili na rynek w poszukiwaniu okazji. Wartość tego indeksu znowu zaczęła rosnąć i na rynku zapanował trend wzrostowy.W dniu 5 lutego 2010 roku Dow Jones osiągnął wartość 10 012 punktów.


Co to oznacza?


Pytanie jest zatem następujące: „Co te liczby znaczą dla mnie?”. Odpowiedź na nie zależy od Ciebie. Jeżeli wierzysz, że rynek będzie rósł, jesteś optymistą, to liczby te mogą Cię przekonać, że Dow Jones w krótkim czasie osiągnie poziom 14 tysięcy punktów.


Jeżeli Twoim zdaniem na rynku zapanuje trend spadkowy, będziesz się spodziewał, że te drgawki konającego w końcu ustaną, a na rynku wystąpi kolejna fala spadków.


Richard Russell jest jednym z teoretyków (i autorów), których wypowiedzi śledzę. Jest mądrym człowiekiem, rozumie rynki i psychologię tłumu. Zajmuje się rynkami finansowymi od około 50 lat, posiada więc wiedzę i odpowiednią perspektywę. Ostatnio pisał o „regule 50%” zaczerpniętej z teorii Dowa. Pomyślałem sobie, że powiem Ci o niej, bo może Ci pomóc w zobaczeniu przyszłości gospodarki, nawet jeśli – tak jak ja – nie inwestujesz w akcje.


Poniżej przedstawiam moją interpretację „reguły 50%”, wykorzystując do tego rzeczywiste liczby.


W 2002 roku Dow Jones spadł do poziomu 7286 punktów. W 2007 roku indeks ten odnotował rekordowo wysoką wartość 14 164 punktów.


Korzystając z „reguły 50%”, obliczamy średnią z powyższych dwóch wartości – otrzymujemy liczbę 10 725.


W 2007 roku, gdy rynek spadał i osiągnął poziom 10 725 punktów, profesjonalni gracze, którzy stosują „regułę 50%” wynikającą z teorii Dowa, wiedzieli, co wydarzy się potem. Dow Jones przestał spadać 9 marca 2009 roku i zatrzymał się na poziomie 6547 punktów.


Tamtego dnia, gdy rynek zaczął rosnąć, rozpoczęły się – w moim przekonaniu – „drgawki konającego”.


W dniu 19 stycznia 2010 roku wzrost Dow Jonesa zatrzymał się na poziomie 10 725 punktów i wskaźnik ten znowu zaczął spadać. To niesamowite, ale „reguła 50%” się sprawdziła.

Kolejną ciekawą kwestią jest wartość 7286 punktów, czyli najniższy poziom Dow Jonesa w 2002 roku, od którego rozpoczął się trend zwyżkowy. Według Russella, jeżeli Dow Jones utrzyma się na poziomie 7286 punktów i zacznie rosnąć, to może to być dobry czas, żeby kupować. Ale jeśli na tym poziomie się nie utrzyma i spadnie poniżej 6547 punktów, to takich drgawek konającego na rynku wystąpi znacznie więcej. Russell przewiduje, że Dow Jones na poziomie 1000 punktów – czyli na poziomie, na którym zaczął rosnąć w latach 70. – nie jest wykluczony. Jeżeli do tego dojdzie, to miliony ludzi urodzonych w okresie powojennego wyżu demograficznego mogą także doświadczyć drgawek, gdy ich plany emerytalne przestaną istnieć.

Inne rynki


„Reguła 50%” może znaleźć zastosowanie także na innych rynkach, na przykład na rynku złota, które jest bardzo popularnym surowcem naszych czasów.


W 1971 roku złoto kosztowało 35 dolarów za uncję. Ja zacząłem je kupować w 1972 roku, gdy byłem pilotem w Wietnamie, po tym, jak zobaczyłem, że Wietnamczycy wpadli w panikę, gdy zorientowali się, że Stany Zjednoczone nie wygrają wojny.


Cena złota osiągnęła najwyższy poziom 850 dolarów za uncję w styczniu 1980 roku.


W lipcu 1999 roku cena tego kruszcu spadła do 252 dolarów za uncję. Oczywiście w tamtym roku kupiłem go dużo. Cena złota osiągnęła najniższy w historii poziom, ponieważ banki centralne, takie jak Fed i Bank Anglii, pozbywały się tego metalu, usiłując utrzymać wartość swoich fałszywych środków płatniczych.


Zgodnie z „regułą 50%” zaczerpniętą z teorii Dowa, gdy cena złota osiągnęła 600 dolarów za uncję (średnią wartość pomiędzy poziomem 850 i 252 dolarów), na rynku złota zapanowała tendencja wzrostowa. Gdy cena tego kruszcu przekroczyła 600 dolarów, popularni eksperci finansowi zaczęli przestrzegać przed spadkiem jego ceny… twierdząc, że na rynku złota powstała bańka.


Dziś cena złota waha się w granicach 1000–1200 dolarów za uncję.


Czy na rynku złota powstała bańka?


Gdy uwzględnisz inflację i dewaluację dolara amerykańskiego, uncja złota, która w 1980 roku kosztowała 850 dolarów, obecnie warta jest 2500 dzisiejszych dolarów. Inaczej mówiąc, złoto może być w połowie swojej możliwej wartości – przy cenie 1200 dolarów, która jest najwyższą ceną uncji złota w historii. Czy cena tego kruszcu może wzrosnąć do 2500 dolarów?


Twoja odpowiedź na to pytanie może zależeć od tego, jak dużym zaufaniem darzysz szefa Fedu Bena Bernanke, prezydenta Obamę i Wall Street. Jeżeli wierzysz w tych przywódców, nie kupuj złota. Jeżeli nie, to warto kupić złoto lub srebro.


Jeżeli wspomniane drgawki konającego ustaną i wartość Dow Jonesa w 2010 roku spadnie do 5 tysięcy punktów, jak to przewiduję, to
ceny złota i srebra też mogą znacznie spaść, bo inwestorzy nie będą się pozbywać swoich pieniędzy. Kolejne pytanie, na które powinieneś sobie odpowiedzieć, brzmi: „Jeżeli wartość Dow Jonesa drastycznie spadnie, tak jak ceny złota i srebra, w co powinieneś wtedy zainwestować? W akcje, złoto i srebro czy trzymać gotówkę?”.

Ja wiem, co ja zrobię. Kupię więcej złota i srebra. Dlaczego? Ponieważ bardziej wierzę w złoto i srebro niż w bank centralny, prezydenta i Wall Street. Złoto i srebro są prawdziwymi pieniędzmi od tysięcy lat.


Stracona dekada


Najbardziej jednak martwię się o przeciętnych inwestorów, którzy posłuchali rady swoich doradców finansowych i „zainwestowali długoterminowo w zdywersyfikowany portfel zawierający akcje, obligacje i fundusze inwestycyjne”.


Wielu inwestorów nazywa minione 10 lat „straconą dekadą”. Oznacza to, że ludzie, którzy zainwestowali długoterminowo w akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne lub trzymali gotówkę, ponieśli znaczne straty. Japonia przechodzi już drugą taką straconą dekadę.


„Stracona dekada” oznacza:

  • Brak nowych miejsc pracy.
  • Brak zysków ekonomicznych w typowej rodzinie. Nieruchomości są teraz warte mniej, a wiele rodzin musi spłacić kredyty, których wysokość przewyższa wartość ich domów.
  • Brak zysków na giełdzie.
W ciągu kolejnych kilku miesięcy warto obserwować zarówno Dow Jonesa, jak i cenę złota. Gdy piszę te słowa, indeks Dow Jones jest na poziomie około 10 tysięcy punktów, a uncja złota kosztuje 1000 dolarów. Jeżeli Dow Jones spadnie poniżej 7286 punktów – najniższy poziom w 2002 roku, i będzie spadał dalej w kierunku 6547 punktów – najniższy poziom w 2009 roku, to uważaj, co będzie działo się dalej. Jeśli Dow Jones spadnie poniżej 6547 punktów, a cena złota przekroczy 2500 dolarów za uncję, to możesz mieć jeszcze więcej powodów do zmartwień.

Robert Kiyosaki
O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:  www.bogatyojciec.pl

Żegnajcie emerytury, witajcie opłaty.

W latach 1945-1974 świat zachodni – między innymi Ameryka – był bardziej socjalny niż liberalny, sprzyjał bardziej pracownikom niż biznesmenom. Choć może to brzmieć zaskakująco, gdy spojrzymy na kontekst tego, jest to jak najbardziej logiczne.

Dopiero co zakończyła się druga wojna światowa i Wielki Kryzys był nadal żywym wspomnieniem w umysłach większości Amerykanów. Przeżywszy te trudne czasy, Amerykanie chcieli bardziej łaskawego, przyjaznego pracownikom rządu.


I nie byli w tym odosobnieni. W Anglii Winston Churchill przegrał wybory w 1945 roku – pomimo tego, że był bohaterem wojennym – głównie dlatego, że Anglicy chcieli rządu sprzyjającego pracownikom, a nie liberalnego. W USA prezydent Franklin Delano Roosevelt już dawno wprowadził politykę propracowniczą, między innymi Nowy Ład i program opieki społecznej Social Security.


Ta tendencja zaczęła się zmieniać w 1974 roku
, kiedy przyjęto reformę systemu emerytalnego. Zgodnie z nowymi przepisami, firmy mogły przestać utrzymywać plany emerytalne o określonym świadczeniu i przejść na plany emerytalne o określonej składce.

Krótko mówiąc, główną odpowiedzialność – a także koszt i długofalowe konsekwencje przejścia na emeryturę – przeniesiono z pracodawcy na pracownika. W rezultacie plany emerytalne zostały wyparte przez indywidualne konta emerytalne.


Inwestujesz w swoją emeryturę, poznaj giełdę


Można pomyśleć, że ponad 30 lat temu pracownicy zyskali najwięcej na zmianach wprowadzonych przez reformę emerytalną, ja jednak twierdzę, że tak naprawdę największą korzyść odniosła giełda
.

Pozwólcie, że wyjaśnię.


Gdy kupuję jakąś nieruchomość, mogę zapłacić raz 6% prowizji. Nawet, jeśli co miesiąc zarabiam pieniądze na mojej inwestycji i tak płacę pośrednikowi nieruchomości tylko raz
. Jeżeli sprzedaję, to mogę zapłacić prowizję albo nie. Wybór należy do mnie.

Jednak gdy ktoś inwestuje w fundusze inwestycyjne (najczęściej wybierany instrument inwestycyjny), bardzo często płaci prowizję czyli „opłatę za zarządzanie”, np. co miesiąc –
nawet jeśli traci pieniądze.

Chcę tu zaznaczyć, że nie jestem przeciwny płaceniu honorariów i prowizji – pod warunkiem, że zarabiam pieniądze.
Jednak trudno jest mi co miesiąc płacić prowizje czy honoraria za złe doradztwo. A większość rad funduszy inwestycyjnych jest zła, zwłaszcza po lutym 2000 roku.

To uczucie nie jest odwzajemnione


W swojej książce Unconventional Success David Swensen, główny dyrektor do spraw inwestowania uniwersytetu Yale, napisał:
„Prowizje przy zakupie funduszy oraz obciążenia podatkowe związane ze zmianą funduszu obniżają i tak niskie stopy zwrotu z inwestycji. Inwestujący w fundusze inwestycyjne aktywnie zarządzanych prawie zawsze tracą”.

Autor stwierdził dalej: „Inne czynniki – nieetyczne łapówki i niedopuszczalne praktyki zbywania akcji – pozostają zwykle poza polem widzenia”. Swensen cytuje także wyniki badań i analiz zysków generowanych przez fundusze inwestycyjne w ciągu 20 lat.


Badania ukończono w 1998 roku. Dowiodły one, że przez ponad 20 lat fundusze inwestycyjne osiągały niezadowalające stopy zwrotu,
przeciętnie 2,1% poniżej zmian indeksu Vanguard 500. A badania zakończono w 1998 roku, tuż przed szczytem rynku!

Innymi słowy, większość osób zarządzających funduszami inwestycyjnymi nie potrafi osiągnąć lepszych wyników od tych uzyskiwanych przez automatyczne systemy transakcyjne, które stosują na przykład fundusze indeksowe. Jednak nie przeszkadza im to w regularnym pobieraniu „opłaty z tytułu zarządzania”.


Tak naprawdę, Swensen twierdzi, że te opłaty są jednym z powodów, dla których wielu zarządzających funduszami inwestycyjnymi nie osiąga lepszych wyników niż fundusze indeksowe. „Obniżenie wydajności w dużej mierze powodowane jest przez opłaty z tytułu zarządzania” – pisze autor.


Dlatego, jeśli myślicie, żeby ulokować swoje pieniądze przeznaczone na emeryturę w funduszu inwestycyjnym, koniecznie zapytajcie o prowizje i opłaty za zarządzanie. Albo jeszcze lepiej, rozważcie fundusz indeksowy
.

Robert Kiyosaki


O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:  http://www.bogatyojciec.pl

2010: Najlepsze czy najgorsze czasy?

"To były najlepsze czasy. To były najgorsze czasy". - Karol Dickens

Czy recesję mamy już za sobą? Czy rzeczywiście znowu nastały beztroskie czasy? Odpowiem, parafrazując Dickensa: "Dla tych, którzy się przygotowali, rok 2010 będzie najlepszy. Dla wielu rok ten będzie najgorszy".
Poniżej przedstawiam kilka moich prognoz wraz z uzasadnieniem.
Prognoza pierwsza: Na rynku nieruchomości ponownie nastąpi krach.
Przeczytaj rozdział dziesiąty!
Powyżej znajduje się wykres przedstawiający wartość kredytów hipotecznych, które mają być spłacone lub zrefinansowane w poszczególnych miesiącach. Normalnie refinansowanie było prostym procesem… ale obecne czasy nie są normalne. To może Cię zainteresować:
1. We wrześniu 2008 roku suma wymagalnych kredytów hipotecznych osiągnęła poziom 35 miliardów dolarów tylko w tym miesiącu. To właśnie wtedy nastąpił kryzys finansowy. Gdy po zrefinansowaniu kredytów ludzie nie byli już w stanie spłacać swoich rat, rynek giełdowy i sektor bankowy się załamały.
2. Oko cyklonu: latem 2009 roku suma wymagalnych kredytów hipotecznych była niewielka - wynosiła około 15 miliardów dolarów miesięcznie. To właśnie wtedy optymiści zaczęli dostrzegać pierwsze oznaki ożywienia w gospodarce. Według mnie to było oko cyklonu. W 2010 roku dotknie nas drugi etap finansowego huraganu. Pod koniec 2011 roku miesięczna suma wymagalnych kredytów hipotecznych wzrośnie do prawie 40 miliardów dolarów. Huragan ten skończy się dopiero w 2012 roku.
3. Pierwszy etap tego huraganu spowodowany był głównie niespłacaniem kredytów hipotecznych typu subprime. Drugi dotknie solidniejszych właścicieli domów. Pytanie brzmi: czy go przetrzymają? Czy w następnej kolejności pod bankowy młotek pójdą nowobogackie rezydencje?
4. Ponad 40 milionów Amerykanów to właściciele przynajmniej dwóch domów. Czy będzie ich stać na dalsze spłacanie i zrefinansowanie dwóch lub więcej kredytów hipotecznych?
5. Ponieważ wartość domów spadła, wielu właścicieli odkryje, że musi oddać bankowi więcej, niż warte są ich domy. Czy bank potraktuje ich łagodnie?
6. Czasy, w których można było wykorzystywać swój dom jako bankomat, już się skończyły. Dlatego dla wielu sklepów detalicznych i właścicieli powierzchni handlowych nastały trudne czasy. Centra handlowe są w tarapatach. Pasaże handlowe pustoszeją wraz z likwidacjami sklepów - na dobre. Doprowadzi to do krachu na rynku powierzchni biurowych, magazynowych i innych nieruchomości komercyjnych.
Moja prognoza: oczywiście będą to dla Ciebie najlepsze czasy, jeżeli kupujesz nieruchomości zajęte przez wierzycieli; ale najgorsze, jeśli nieruchomości takie sprzedajesz.
A oto inne zjawiska, które będę obserwował w 2010 roku:
1. Czy gospodarka Chin się załamie? Załamanie gospodarki amerykańskiej było nieprzyjemnym ciosem dla Chin. Chińskie firmy zwalniają miliony pracowników. Jedynie potężne rządowe subwencje podtrzymują gospodarkę tego kraju. Chiński boom gospodarczy kiedyś się skończy… ale czy nastąpi to w 2010 roku? Czas pokaże.
2. Gdy Ameryka przestała importować z Chin, Chiny przestały importować z innych krajów świata. Dotknęło to kraje azjatyckie, a także Australię, Brazylię i inne państwa eksportujące surowce.
3. Szef Fedu Ben Bernanke zastępuje "toksyczne zadłużenie" nowym długiem. Chroniąc swoich przyjaciół z wielkich banków, przemienia Stany Zjednoczone w kraj zombie. Recesja się skończyła, ale dla Ameryki rozpoczyna się okres, który będziemy nazywać nowym kryzysem. Będzie to taki czas, kiedy ludzie bogaci staną się niewiarygodnie bogaci, ale wszyscy inni będą biedniejsi. Podatki zniszczą każdego, kto będzie pracował za pensję.
4. Dolar amerykański będzie coraz słabszy. Jeżeli dolar się umocni, w Stanach Zjednoczonych wzrośnie stopa bezrobocia, ponieważ produkowane przez nas towary będą zbyt drogie i dlatego będziemy ich mniej eksportować.
5. Deficyt wzrośnie. Subwencje dla bogatych niszczą gospodarkę.
Przeczytaj rozdział dziesiąty!
6. Izrael może zaatakować Iran. Izrael nie pozwoli, aby Iran pracował nad energią atomową, nawet jeżeli Iran twierdzi, że robi to w celach pokojowych. Gdyby doszło do ataku, ceny ropy poszybują w górę.
7. To tylko ostatnie drgawki konającego. Aktualny wzrost giełdy najprawdopodobniej okaże się ostatnim podrygiem konającego. Jeżeli wartość Dow Jonesa spadnie poniżej 6500 punktów, to następnym przystankiem będzie poziom 5000.
Najlepsze czasy
Wiem, że moje słowa brzmią do bólu pesymistycznie. Wiem, że moje przewidywania nie są dla większości ludzi najlepsze. Jednak dla innych - złe wiadomości to dobre wiadomości.
Poniższe informacje to dobre wieści dla ludzi, którzy się przygotowali.
Druga prognoza: Złoto, srebro i ropa naftowa w 2010 roku nadal będą bezpiecznymi inwestycjami.
Przedstawiona tu tabela zawiera zestawienie cen złota i srebra na koniec każdego roku:
ROK ZŁOTO
(w dolarach)
SREBRO
(w dolarach)
20002734,57
20012794,57
20023484,78
2003416 5,92
20044386,79
20055188,80
200663812,78
2007 83814,77
200888211,33
2009110017,50
W 2009 roku Dow Jones wzrósł o około 18%. Cena złota wzrosła o około 25%, a srebra o około 50%
Przewiduję, że do końca 2010 roku cena złota wzrośnie do 1775 dolarów za uncję, srebra do 24 dolarów za uncję, a cena ropy naftowej do 85 dolarów za baryłkę. Jeżeli Izrael zaatakuje Iran, to liczby te będą znacznie wyższe.
Trzecia prognoza: Następny krach wystąpi na rynku nieruchomości komercyjnych.
Nieruchomości generujące przepływ pieniężny będą bardziej dostępne cenowo. W latach 2010-2012 ludzie z gotówką i dostępem do kredytów będą mogli do woli inwestować na rynku nieruchomości.
Moje inwestycje
Jak uprzedzałem w 2002 roku: "Masz czas do 2010 roku, żeby się przygotować".
Poniżej opisuję to, co ja zrobiłem, żeby się przygotować:
1. W 1997 roku założyłem firmę Rich Dad, bo przewidziałem nadejście tego kryzysu. W ciągu ostatnich 3 lat zaostrzyłem wewnętrzną kontrolę i przygotowałem firmę do globalnego rozwoju poprzez system franchisingowy. Moja firma nie jest zadłużona i generuje stabilny przychód.
2. Rok 2009 był dla mnie jak dotąd najlepszym czasem, jeśli chodzi o nieruchomości. Gdy Fed rozdawał duże sumy pieniędzy, a fundusze emerytalne poszukiwały projektów, w które mogłyby zainwestować, moja firma zajmująca się nieruchomościami pozyskała dziesiątki milionów dolarów na zakup budynków zajętych przez wierzycieli oraz na inwestycje w projekty deweloperskie. Projekty deweloperskie znowu są w granicach możliwości finansowych inwestorów, ponieważ koszty robocizny, materiałów i gruntu są niskie, a rząd chętnie udziela 40-letnich, nisko oprocentowanych kredytów bez prawa do regresu. Ludzie wciąż potrzebują dachu nad głową.
3. Moje spółki naftowe mają się dobrze. Wywierciliśmy trzy szyby i w dwóch z nich natrafiliśmy na złoża ropy. Zwolnienia z podatków dla firm poszukujących ropy naftowej są cały czas znaczne, nawet gdy firmy te niczego nie znajdują. Nawet jeżeli gospodarka się załamie, to i tak będziemy potrzebowali ropy.
4. W 2007 roku wycofałem 90% moich pieniędzy z inwestycji na giełdzie. Jeżeli Fed podniesie stopy procentowe, to na giełdzie i na rynku nieruchomości nastąpi krach.
5. Od 1996 do 2004 roku zgromadziłem bardzo dużo złota i srebra.
6. Ponieważ Fed drukuje biliony dolarów, pieniądze to śmiecie, a ludzie, którzy oszczędzają, tracą. Gdy tylko mam jakąś nadwyżkę gotówki, inwestuję ją w ropę naftową, nieruchomości, złoto i srebro.
7. Gdy stopy procentowe są bliskie zeru, dłużnicy zwyciężają… ale tylko wtedy, gdy mają dobry dług… czyli taki, który spłacają najemcy.
Na zakończenie
Kilka lat temu Japonia była "królową świata finansów". Gospodarka tego kraju była drugą co do wielkości gospodarką na świecie - do czasu aż bańka ta pękła w 1990 roku. W 1993 roku pojawił się deficyt budżetowy. Odtąd wynosił on średnio 5,4% PKB rocznie. W wyniku tego japoński dług publiczny wynosi dziś 200% PKB. Stany Zjednoczone idą w ślady Japonii, a Chiny pójdą w ślady Ameryki.
Nie zaobserwujemy zbyt wysokiej inflacji, ponieważ Fed nie jest wstanie wydrukować dostatecznie dużo pieniędzy, żeby pokryć straty powstałe w wyniku pęknięcia bańki kredytowej. Poza tym w związku z brakiem popytu fabryki mają nadmiar zdolności produkcyjnej, co oznacza, że ceny towarów konsumpcyjnych pozostaną na niskim poziomie, a bezrobocie cały czas będzie wysokie. Zamiast tego zaobserwujemy wzrost cen złota, srebra, ropy naftowej, niektórych akcji, niektórych sektorów rynku nieruchomości oraz żywności - nie dlatego, że ich wartość rośnie, ale dlatego że wartość dolara spada.
Witam w dobie nowego kryzysu. I niech te czasy będą dla Ciebie najlepsze.

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:  www.bogatyojciec.pl

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Pięć powodów dla których kobiety powinny inwestować.

Pięć powodów, dla których kobiety powinny inwestować
Kim Kiyosaki

"Jak" inwestować i "w co" inwestować jest rozumiane mniej więcej tak samo przez wszystkich. Jaka jest różnica pomiędzy stwierdzeniem: "kobieta i inwestowanie" a "mężczyzna i inwestowanie"?


Różnicę stanowią powody, dla których kobiety powinny inwestować. W mojej opinii są one naprawdę ważne. Oto pięć istotnych powodów, dla których kobiety powinny podjąć aktywność określaną inwestowaniem.


Statystyka
Niedawno natknęłam się na statystykę, która mnie zdumiała.
- 47% kobiet po 50 roku życia jest samotnych.
- Przychód emerytalny kobiet będzie zmniejszony, ponieważ przeciętny czas pozostawania kobiety poza zatrudnieniem wynosi 14,7 lat, gdy mężczyzn 1,6 lat.
- 50% małżeństw rozwodzi się. Oczywiście sprawą nr 1, o którą ludzie walczą ze sobą w małżeństwie, są pieniądze. W większości przypadków dzieci zostają z matką. (A więc teraz przede wszystkim na niej spoczywa finansowa odpowiedzialność za siebie i za dzieci).
- W pierwszym roku po rozwodzie standard życia kobiety jest mniejszy o 73%.
- 80% wdów, które obecnie żyją w biedzie, nie były biedne, gdy żył ich mąż.
- Około 7 na 10 kobiet będzie w jakimś okresie swego życia żyło w biedzie.


Nie udostępniam tej statystyki po to, aby Cię wystraszyć, ale aby stwierdzić, że dla nas kobiet nadszedł czas tworzenia naszej finansowej pomyślności. Już dłużej nie możemy sobie pozwalać na to aby być finansowymi analfabetkami. Cena, jaką trzeba za to płacić, jest naprawdę zbyt wysoka.


I ostatnia statystyka: 90% kobiet w jakimś momencie swojego życia to jedyne osoby odpowiedzialne za finanse, ale 79% kobiet nawet nie bierze tego pod uwagę w swoich planach. Nie ma lepszego okresu niż obecny, aby to zmienić.


Uzależnienie
Nie wychodzisz za mąż zakładając, że się rozwiedziesz. Nie rozpoczynasz gdzieś pracy oczekując, że Cię zwolnią. Ale to się zdarza. Dzisiaj widzimy, że to się zdarza z coraz większą częstotliwością.


Moja rada dla kobiet jest taka: nie uzależniaj swojej finansowej przyszłości od swojego męża, od swojego szefa lub jakiejś innej osoby. Może ich po prostu zabraknąć. Znam wiele kobiet, które pozostają w nieszczęśliwym związku tylko z powodu pieniędzy. A często słyszymy: "Nie cierpię chodzenia do pracy, ale potrzebuję tych pieniędzy". Często też spotykam kobiety, które weszły w związek tylko dla "bezpieczeństwa" i odkryły, że w tej "wymianie handlowej" zatraciły się.


Jednym z największych darów jakie otrzymałam, od kiedy zaczęłam inwestować (i naprawdę zrozumiałam to działanie), było zrozumienie faktu, że nie potrzebuję Roberta w celu zachowania dobrego finansowego samopoczucia. Nie byłam uzależniona od jego opieki. A on, bez względu na wszystko chciał, abym na nim mogła polegać. I wtedy stało się dla nas jasne, że byliśmy razem, gdyż po prostu tego chcieliśmy. Mieliśmy do siebie większy respekt, w naszym małżeństwie było więcej miłości i szczęścia niż kiedykolwiek wcześniej.


Szklany sufit
W świecie korporacji wciąż istnieje niesławny szklany sufit. Często kobiety są ograniczane w możliwościach awansu w firmie. Czy możesz się przedostać przez szklany sufit? Oczywiście, ale wymaga to wielkiego wysiłku. W świecie inwestowania rynek nie dba o to, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, starą czy młodą, czarną, białą czy śniadą. Rynek nie ocenia tego, czy jesteś absolwentką uczelni czy może porzuciłaś szkołę średnią. Rynek bierze pod uwagę tylko jedną rzecz: Twoją zaradność w kwestii Twoich pieniędzy.


Jeśli nabyłaś odpowiednich umiejętności i wiesz co robisz - zarabiasz pieniądze. Jeżeli nie masz umiejętności i nie wiesz co robisz - tracisz pieniądze. Tak to po prostu działa, to nie jest fizyka kwantowa.


Twój przychód jest nieograniczony
Zadziwia mnie fakt, że w dzisiejszych czasach wciąż istnieje rozbieżność w zarobkach kobiet i mężczyzn. Tak, to prawda: kobiety zarabiają dzisiaj 74% tego, co mężczyźni. W świecie inwestowania nie ma ograniczenia tego, ile możesz zarobić. Im więcej umiejętności posiadasz, im więcej nabyłaś doświadczenia (a ono wzrasta wraz z każdą inwestycją, jaką rozpoczynasz), tym większe są Twoje szanse na sukces i na większe zwroty z inwestycji.


Kontrolowanie
Kontroluj swój czas, swoje finanse, swoje życie. Uczciwie powiem, że nie lubiłam, gdy ktoś mówił mi, abym to robiła. Nie ma dla mnie nic gorszego niż to, że nie mogę robić tego, co chcę, kiedy właśnie chcę to robić. Stanie się inwestorem umożliwia Ci kontrolowanie tego, co chcesz.


Nie jestem matką, ale znam wiele pracujących matek, które dałyby wszystko za to, by mogły spędzać więcej czasu ze swoimi dziećmi. Znam też pary, które muszą zapisywać to, kiedy mogą się ze sobą spotkać. A Ty może marzysz o tym, aby założyć własny biznes, lub przyłączyć się do Korpusu Pokoju, lub zostać artystką - czego nigdy nawet nie zaczęłaś realizować, gdyż nie masz kontroli nad swoim czasem, swoimi finansami czy swoim życiem.


Istnieje bardzo wiele dobrodziejstw, z których korzystają kobiety, włączając i mnie, dzięki temu, że stały się inwestorami. Mamy większą pewność siebie, mamy lepsze związki, mniej się martwimy, jesteśmy szczęśliwsze, a w wyniku tego mamy więcej wolności osobistej oraz większą wolność działania i posiadania tego, co chcemy mieć. To wszystko - to są dla mnie cele, które warto realizować.


O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: www.bogatyojciec.pl




Podstawy zrozumienia czyli : ABC Bogatego ojca



Aktywa a pasywa


+ Aktywa to to, co wkłada pieniądze do Twojej kieszeni.


- Pasywa to to, co wyciąga pieniądze z Twojej kieszeni.


Czy dom, w którym mieszkasz, należy do aktywów czy do pasywów?


W świecie bogatego ojca dom to pasywa. Nawet, jeśli jesteś właścicielem nieobciążonej hipotecznie nieruchomości, musisz płacić podatki, ponosić koszty napraw itp. Dlatego właśnie dom wyciąga pieniądze z Twojej kieszeni. Dopiero, gdy dokonasz sprzedaży z zyskiem i otrzymasz pieniądze, będziesz mógł zaliczyć dom do aktywów.


Rodzaje aktywów


Wyróżniamy trzy rodzaje aktywów:


1. PAPIERY WARTOŚCIOWE
Zaliczamy do nich akcje, obligacje, certyfikaty inwestycyjne, polisy ubezpieczeniowe.
Generują przychód z portfela inwestycji.


2. NIERUCHOMOŚCI
Budynki mieszkalne, w których mieszkają inni (a nie Ty) oraz nieruchomości użytkowe.
Generują przychód pasywny.


3. BIZNESY
Generują przychód pasywny.




Kwadrant przepływu pieniędzy


Kwadrant przepływu pieniędzy opisuje cztery różne typy ludzi, występujących w świecie biznesu:


P - Pracownik
S - Samozatrudniony
B - właściciel Biznesu
I - Inwestor


Pracownicy (P) oraz samozatrudnieni (S) znajdują się w lewej części Kwadrantu przepływu pieniędzy. Po prawej stronie Kwadrantu są osoby, których przychód pochodzi z biznesów (B), będących ich własnością albo z inwestycji (I), których dokonali.


Każdy z nas należy do co najmniej jednej części Kwadrantu przepływu pieniędzy. O tym, w którym kwadrancie się znajdujemy, decyduje to, w jaki sposób zarabiamy pieniądze. A które kwadranty generują Twój przychód?


Typy przychodów


Istnieją trzy rodzaje przychodów:


1. PRZYCHÓD Z PRACY NAJEMNEJ
Przychód z tytułu umowy o pracę lub innej formy zatrudnienia. Najczęściej jest to po prostu pensja. Ten rodzaj przychodu jest najwyżej opodatkowanym, a więc przy jego pomocy najtrudniej jest się wzbogacić. Gdy mówisz dziecku: "Znajdź dobrą pracę", doradzasz, aby pracowało na przychód z pracy najemnej.


2. PRZYCHÓD PASYWNY
Przychód, którego źródłem są zazwyczaj nieruchomości. Można do niego zaliczyć także wpływy z tytułu udzielonych licencji lub z patentów. W około 80% przypadków przychód pasywny generowany jest jednak z nieruchomości. Z inwestowaniem w nieruchomości związanych jest wiele ulg podatkowych.


3. PRZYCHÓD Z PORTFELA INWESTYCJI
Przychód osiągany z papierów wartościowych, m.in. takich jak akcje, obligacje i certyfikaty inwestycyjne. Papiery wartościowe są bardzo popularną formą inwestycji, ponieważ łatwiej nimi zarządzać niż innymi inwestycjami.


A teraz odpowiedz sobie na pytania:


Skąd pochodzi większość Twojego przychodu?
W którym kwadrancie przepływu pieniędzy Ty się znajdujesz?


Rodzaje przepływów pieniędzy


Bogaty ojciec mawiał: "Mój bank nigdy nie pytał mnie o świadectwo szkolne. Pytał natomiast o moje sprawozdanie finansowe".


Bogaty ojciec podkreślał, że: "Najbardziej ryzykującymi inwestorami są ci, którzy nie kontrolują swoich własnych sprawozdań finansowych. Tacy ludzie nie mają niczego oprócz pasywów, o których sądzą, że są aktywami; ich wydatki dorównują przychodom, a ich jedynym źródłem przychodu jest praca najemna".


Umiejętność zrozumienia własnego sprawozdania finansowego jest podstawą w uzyskaniu kontroli nad swoimi finansami. Bogaty ojciec uważał, że kluczem do wszystkiego jest zrozumienie związku pomiędzy zestawieniem finansowym i bilansowym. Co jest zatem pierwszym krokiem do finansowej niezależności? Uzyskanie kontroli nad własnym sprawozdaniem finansowym.


Wzorzec przepływu pieniędzy biednej osoby (lub młodego człowieka mieszkającego z rodzicami): osoby biedne wydają każdy zarobiony grosz i nie posiadają żadnych aktywów, tylko pasywa. Przepływy pieniężne ograniczają się tutaj jedynie do przychodów z tytułu umowy o pracę i są wydawane na czynsz, żywność, ubranie, transport, podatki itp.


Wzorzec przepływu pieniędzy klasy średniej: osoby należące do klasy średniej zwiększają poziom swojego zadłużenia w miarę odnoszonych sukcesów. Podwyżka pensji pozwala im na pożyczenie pieniędzy od banku, które wydają na zakup takich dóbr, jak większe samochody, domki letniskowe, łodzie i przyczepy kempingowe.


Uzyskane zarobki wydawane są na pokrycie bieżących kosztów, a następnie na spłatę długów. W miarę wzrostu dochodów zwiększa się zadłużenie klasy średniej. To właśnie nazywamy "wyścigiem szczurów".


Wzorzec przepływu pieniędzy bogatych: aktywa pracują na bogatych. Kontrolują oni swoje wydatki i koncentrują się na nabywaniu aktywów. Większość ich wydatków jest traktowana jako wydatki firmy. Jeśli już posiadają pasywa, to jest ich niewiele.


Twój wzorzec przepływu pieniędzy może stanowić kombinację trzech powyższych rodzajów. Który wzorzec odzwierciedla Twoje sprawozdanie finansowe? Czy masz kontrolę nad swoimi wydatkami?


Trójkąt B-I



Zrozumienie Trójkąta B-I pozwala na tworzenie aktywów, które można wykorzystać do nabywania kolejnych aktywów.


Trójkąt B-I przedstawia system systemów, z których każdy jest wspierany przez zespół kierowany przez lidera. Wszystkim przyświeca jedna misja: osiągnięcie wspólnych celów. Jeśli jeden członek zespołu jest słaby lub zawiedzie, to sukces całego biznesu może być zagrożony. Trójkąt B-I symbolizuje wiedzę potrzebną do odniesienia sukcesu w kwadrantach B i I, po prawej stronie Kwadrantu przepływu pieniędzy.


Trzy istotne elementy Trójkąta B-I:


1. Napływ pieniędzy zależy od sposobu zarządzania. Jeżeli któraś z funkcji zarządzania zawodzi, to kondycja przedsiębiorstwa słabnie. Gdy brakuje Ci odpowiednich zdolności, możesz je w sobie rozwinąć albo zatrudnić kogoś, kto je posiada.


2. Rezygnujesz z niektórych, jednych z najlepszych, inwestycji i biznesów. Jeżeli któryś z pięciu poziomów zarządzania jest słaby i nie potrafisz go wzmocnić, najlepsze, co możesz zrobić, to nie inwestować.


3. Technologia wyrównała szanse nas wszystkich. Komputery i Internet sprawiły, że zastosowanie zasad Trójkąta B-I jest bardziej dostępne dla każdego. Kiedy jednak biznes upada, często powodem są niedociągnięcia na jednym lub wielu poziomach Trójkąta B-I. Trójkąt B-I umożliwia nadanie struktury Twoim pomysłom. Opisuje wiedzę niezbędną do osiągnięcia sukcesu w kwadrantach B i I.


O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: http://www.bogatyojciec.pl

Pracownik a przedsiębiorca. Na czym polega różnica?

W 1983r. Harvard Business School opublikował Perspektywy przedsiębiorczości, opracowanie, które definiowało różnice między przedsiębiorcami a pracownikami. Praca ta, napisana przez profesora Howarda H. Stevensona, jest jednym z najbardziej wymownych artykułów na ten temat, jaki kiedykolwiek czytałem. Spośród wielu różnic, jakie zostały omówione, znalazłem dwie, które wydają się być szczególnie głębokie.


Pierwsza różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:


1. Pracownicy skupiają się na zasobach. Przedsiębiorcy skupiają się na okazjach.


Osoba ze Świadomością pracownika powie: Uruchomiłbym własny interes, ale nie mam pieniędzy, lub Chętnie zainwestowałbym w tę nieruchomość, ale nie mam na wpłatę udziału własnego. W obu przypadkach osoba koncentruje się na swoich zasobach
w tym przypadku na braku pieniędzy, zamiast na okazji.


W podobnej sytuacji, osoba ze świadomością przedsiębiorcy powie: Rozpocznijmy interes, a sfinansujemy go z przepływów pieniężnych, lub Przejmijmy tę nieruchomość,
a pieniądze znajdziemy później.


Mój biedny ojciec był człowiekiem, który dostrzegał wiele możliwości, ale nie potrafił ich wykorzystać, ponieważ był po prostu skupiony na zasobach. Zamiast podejmować działanie, często mówił: "Chętnie bym to zrobił, ale mnie na to nie stać.", lub "Uruchomiłbym własny interes, ale potrzebuję stałej pracy. Mam kredyt do spłaty i was, dzieci do nakarmienia.".


Bogaty ojciec (ojciec mojego najlepszego przyjaciela, przedsiębiorca, który wiele mnie nauczył o tym, jak bogaci myślą o pieniądzach) był człowiekiem, który zaczynał od niczego, ale w końcu stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach. Dziś, gdy patrzysz na plażę Waikiki, widzisz największe hotele nad oceanem na gruntach, należących do jego rodziny. Mawiał: "Jeżeli nie masz zasobów, musisz stać się źródłem generującym zasoby.". Dlatego zabronił swojemu synowi i mnie mówić: "Nie stać mnie na to.". Powiedział: "Biedni ludzie mówią: - Nie stać mnie na to.". Dlatego właśnie są biedni. Nalegał za to, abyśmy nauczyli się mówić: "Jak mogę sobie na to pozwolić?". Wierzył, że gdy mówimy: "Nie stać mnie na to", nasze umysły wyłączają się i usypiają. Gdy pytamy się: "Jak mogę sobie na to pozwolić?", nasze umysły, nasze największe zasoby, zostają włączone i zaczynają pracować.


Druga różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:


2. Pracownicy wolą zarządzać poprzez struktury hierarchiczne. Przedsiębiorcy zarządzają poprzez sieci, wykorzystując zasoby innych ludzi i organizacji.


Oznacza to, że szefowie typu "pracownik" wolą raczej zatrudniać ludzi i umieszczać ich talent w firmie. Zamiast zlecać na zewnątrz pracę twórczą, szef typu "pracownik" woli zatrudniać talenty i mieć je pod swoją kontrolą. Chociaż są przyczyny ekonomiczne takich działań, raport stwierdza, że podstawową przyczyną jest kontrola. Dzieje się tak, ponieważ pracownicy skłaniają się ku stylowi zarządzania, który jest bardziej odpowiedni dla wojskowego typu organizacji: rozkazuj i kontroluj.


Mój biedny ojciec odnosił sukcesy w hierarchicznej strukturze rządowej, osiągając ostatecznie szczyty w systemie oświaty, jako dyrektor departamentu edukacji oraz ubiegając się o stanowisko zastępcy gubernatora stanu Hawaje. Po przegraniu tej rywalizacji i utracie piastowanego stanowiska, próbował swych sił jako przedsiębiorca. Kupił koncesjonowaną firmę lodziarską, która upadła w ciągu roku. Dlaczego? Powodów było wiele, ale jednym z nich był jego styl kierowania i zarządzania. Gdy mówił: "Skaczcie"... nikt nie skakał.


Zamiast wojskowego - rozkazuj i kontroluj - stylu kierowania, bogaty ojciec stosował styl bardziej nastawiony na współpracę i współdziałanie. Zachęcał swojego syna i mnie, abyśmy nauczyli się kierować i zarządzać ludźmi, od których nie wymaga się, aby wykonywali rozkazy - ludźmi, którzy niekoniecznie skaczą, gdy słyszą słowo "skacz". Zamiast zatrudniać ludzi i umieszczać ich u siebie, bogaty ojciec tworzył powiązania
z innymi ludźmi i organizacjami, co powodowało obniżanie jego kosztów i równocześnie zwiększało jego zasoby i wpływ na rynek.


Dzisiaj The Rich Dad Company działa według rad bogatego ojca. Zamiast stać się samowystarczalnym domem wydawniczym, postanowiliśmy współpracować na zasadzie umowy joint venture z The Time Warner Book Group, jak również z licencjonowanymi wydawcami na całym świecie, którzy oferują nasze książki w 43-ch językach. W ten sposób utrzymujemy naszą podstawową załogę w niewielkich rozmiarach, natomiast wykorzystujemy tysiące pracowników wydawców na całym świecie.


Jednakże pomnażanie aktywów i zasobów partnerów to nie wszystko. Ważne jest, aby wybierać właściwych partnerów takich, którzy współgrają z twoimi celami i wartościami. Wybór właściwych partnerów może zadecydować o sukcesie albo porażce czego nieraz ciężko doświadczyłem.


W czasie, gdy The Rich Dad Company rozwijała się, pracowaliśmy z partnerami, którzy otworzyli drzwi na możliwości, które okazały się znacznie większe niż to, czego moglibyśmy dokonać samodzielnie. W duchu przedsiębiorczości, stworzyliśmy powiązania z głównymi organizacjami medialnymi i międzynarodowymi firmami promocyjnymi, które ze swoją ogólnoświatową siecią - stanowiły dźwignię dla marki Rich Dad.


Czyniąc tak, my - jako przedsiębiorcy, pozostajemy mali, jednakże zwiększamy swój udział w rynku, współpracując zamiast konkurować... tworząc powiązania zamiast zatrudniać pracowników i umieszczać siłę roboczą w firmie.


W 1989r. świat się zmienił. Wtedy to upadł mur berliński i powstała światowa sieć internetowa. Ze świata murów, staliśmy się światem sieci... siecią ludzi bardziej współdziałających niż konkurujących. Poczytuję sobie za zaszczyt, że zostałem dostrzeżony przez Amazon.com, pioniera śmiałego, nowego świata sieci, założonego przez wielkiego przedsiębiorcę Jeffa Bezosa. My, w The Rich Dad Company, sławimy sukcesy odnoszone przez Amazon i oddajemy cześć waszemu przewodnictwu w tym świecie sieci a nie murów.


Istnieją kluczowe, fundamentalne różnice między świadomością pracownika a przedsiębiorcy. Jedną ze wspaniałych rzeczy, jaką wnosi ten świat sieci, jest to, że jest on otwarty na biznes dla miliardów ludzi, którzy starają się myśleć bardziej jak przedsiębiorcy niż jak pracownicy.


O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: kliknij tutaj

niedziela, 11 grudnia 2011

Przepływy pieniężne a zyski kapitałowe.

Bogaty ojciec mawiał, że finansowy wskaźnik IQ jest bardzo ważnym elementem naszego sukcesu w prawdziwym świecie, ale obejmuje on o wiele więcej niż tylko proces zarabiania czy generowania pieniędzy, czyli to, na czym ludzie skupiają się najbardziej. Musisz nauczyć się: zarządzać pieniędzmi, pomnażać je wykorzystując dźwignię finansową, chronić je, obrać moment zakończenia przedsięwzięcia.




Rozwijanie swojego finansowego wskaźnika IQ i finansowej inteligencji rozpoczyna się od używanego słownictwa. Musisz znać różnicę pomiędzy aktywami i pasywami.




Następne dwa bardzo ważne słowa, które zwiększają Twój finansowy wskaźnik IQ - to przepływ pieniężny (cash flow) i zyski kapitałowe. Powinieneś znać różnicę między nimi. Mogłem zostać rentierem w wieku 47 lat, a moja żona Kim, mając 37 lat, gdyż mieliśmy wystarczająco duży wpływ gotówki, pochodzącej głównie z naszych inwestycji w nieruchomości, bez względu na to czy pracowaliśmy, czy nie. Każdego miesiąca mieliśmy wpływ około 10.000 dolarów, co nie było dużo, ale każdego miesiąca wypływało nam tylko 3000 dolarów.



Inwestowanie czy hazard?



Innym rodzajem dźwigni finansowej są zyski kapitałowe. Mają one miejsce, gdy np. kupujesz akcje za dolara, a ich wartość wzrasta do 10 dolarów, więc zarobiłem 9 dolarów na akcji, co stanowi zysk kapitałowy. Możesz kupić dom, np. za 100.000 dolarów i gdy jego wartość wzrośnie do 150.000 dolarów, a ty go sprzedasz, zarobisz 50.000 dolarów.




Jednym z powodów tego, że ludzie nie stają się niezależni finansowo jest to, że większość z nich skupia się na zyskach kapitałowych. Z tego powodu miliony ludzi straciło na giełdzie akcji miliardy dolarów pomiędzy rokiem 2000 i 2003. Oczekiwali zysków kapitałowych. To jest hazard. Nie ma nic złego w zyskach kapitałowych i chciałbym, aby rosła wartość moich nieruchomości oraz wartość moich akcji. Jednak zbytnio nie gram w tę grę. Moja główna uwaga jest skupiona na przepływie pieniężnym, a nie na zyskach kapitałowych, podobnie jak robi to większość inwestorów odnoszących sukcesy.




Przepływ pieniężny wraz z zyskami kapitałowymi




Jeśli ktoś mówi, że kupił akcje Microsoftu po 25 dolarów, a teraz mają one wartość 35 dolarów i w związku z tym jest bardzo podekscytowany, oznacza to, że jest skupiony na zyskach kapitałowych. Gry Cashflow uczą nas na temat różnicy istniejącej pomiędzy zyskami kapitałowymi i przepływem pieniężnym, ale co ważniejsze, jak wykorzystać jedno i drugie.




Powodem tego, że tak wielu ludzi nie odnosi sukcesów jest to, że skupiają się tylko na jednym z obu aspektów - większość na zyskach kapitałowych. Mają nadzieję, że wartość ich nieruchomości pójdzie w górę. Oznacza to zyski kapitałowe, a według mnie to jest spekulowanie, a nie inwestowanie. To jest bardzo ważna lekcja, którą warto zapamiętać, jeśli chcesz wiedzieć jak użyć dźwigni w stosunku do swoich pieniędzy, po tym, gdy się już nauczyłeś dobrze nimi zarządzać.



O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: http://www.bogatyojciec.pl

Niezależność a zabezpieczenie.

Niezależność a zabezpieczenie. Większość z nas woli wyznawać pogląd, że można mieć jedno i drugie: zabezpieczenie i niezależność. Ale w terminologii bogatego ojca są to dwie przeciwstawne wartości. Bogaty ojciec mawiał: "Niezależność i zabezpieczenie nie są takimi samymi doskonałościami. Tak naprawdę, w wielu przypadkach są one przeciwstawne. Ludzie, którzy są najbardziej zabezpieczeni - to ci, którzy znajdują się w więzieniu. Więźniowie mają najmniej wolności i największe bezpieczeństwo. Znajdujący się w więzieniu nie muszą zapewniać sobie mieszkania, jedzenia, rekreacji, opieki medycznej czy edukacji. Mają oni dużą dozę bezpieczeństwa, ale za cenę swojej wolności". Jedną z zalet życia w wolnym społeczeństwie jest posiadanie wolności wyboru. Według bogatego ojca, istnieją dwa ważne rodzaje wyborów, jakich dokonujemy: wybór bycia niezależnym lub wybór bycia zabezpieczonym. Oba są w swojej mierze atrakcyjne, oba mają mocne i słabe strony, oba mają swoją cenę. Jeśli wybierzesz niezależność, cena jest płacona z góry, w początkowej fazie twojego życia. Jeżeli wybierzesz zabezpieczenie, płacisz wielką cenę w postaci nadmiernych podatków i spłat oprocentowania. Często cena ta jest płacona w późniejszej fazie twojego życia. Zwróć uwagę na upadek jednej z największych korporacji na świecie, Enronu, spowodowany bankructwem firmy. Cena, jaką zapłacili lojalni, ciężko pracujący i szukający zabezpieczenia pracownicy, jest bardzo wielka: utracili zatrudnienie i utracili swoje plany emerytalne. Na nieszczęście, wielu płaci tę cenę pod koniec okresu swojej produktywności, tuż przed zniknięciem w ich życiu innych opcji, niedostępnych z powodu osiągniętego wieku lub stanu zdrowia. Dzisiaj wielu pracowników dowiaduje się, że ani ich etaty, ani ich plany emerytalne nie są zabezpieczone. W nadchodzących latach, w USA, 75 milionów ludzi z powojennego wyżu demograficznego może odkryć, że ich akcje giełdowe i ich jednostki funduszy inwestycyjnych nie były aż tak bezpieczne, jak im się wydawało. Może ich to zmusić do życia na emeryturze w znacznie obniżonym standardzie, niższym niż standard życia ich rodziców. Biorąc pod uwagę groźbę redukcji zatrudnienia, jaka ludziom wisi nad głową, niektórzy podjęli działania w kierunku otwarcia własnego biznesu. Czy powinieneś być jednym z nich? Bogaty ojciec mawiał: "W którymś momencie życia ludzie zaczynają bardziej pożądać zabezpieczenia i płacą za to cenę, sprzedając swoją niezależność. Być może zauważyłeś, że obecnie szkoły są skupione przede wszystkim na bezpieczeństwie związanym z pracą na etacie, a nie na finansowej niezależności. Problem w tym, że większość ludzi nie wie, iż kosztem związanym z bezpieczeństwem jest ich niezależność. Jeśli wybierzesz bezpieczeństwo, będzie zawsze ktoś, kto będzie Ci nakazywał w jakich godzinach masz pracować, ile możesz zarobić, a nawet będzie decydował o tym, czy możesz zjeść swój lunch. To jest cena posiadania zabezpieczenia". Niezależność oznacza posiadanie większego wyboru, a nie większego zabezpieczenia. Masz możliwość wyboru bycia biednym, należenia do klasy średniej lub bycia bogatym. Jeśli wybierzesz zamożność, musisz nauczyć się grać całkowicie nową rolę w życiu. A wymaga ona całkowicie innego nastawienia umysłu i stosowania innego rodzaju finansowej inteligencji. Będziesz miał możliwość wyboru: kiedy pracować, a kiedy nie. Twoja wiedza da Ci uniezależnienie się od pracy, ponieważ nauczysz się jak sprawić, aby to pieniądze pracowały dla ciebie. Wybór należy do Ciebie.


O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: http://www.bogatyojciec.pl

Dlaczego jedni są bogatsi od drugich?

Kilka miesięcy temu przemawiałem w Singapurze do grupy profesorów uniwersyteckich na temat finansowej inteligencji. Na koniec wystąpienia jeden z profesorów spytał mnie:


- Gdzie się pan uczył na temat biznesu i dlaczego jedni ludzie zarabiają więcej pieniędzy niż inni?


Odpowiadając na pierwszą część pytania, odwołałem się do mojej książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" i wyjaśniłem, że miałem ojca, który był podobny do niego - szanowany i bardzo inteligentny pracownik resortu edukacji. - Mój "drugi ojciec", który był ojcem mojego najlepszego przyjaciela, a który również spędził wiele lat na wychowaniu mnie, porzucił szkołę, ale posiadał naturalny talent do finansów. Moja edukacja finansowa pochodzi właśnie od niego.


Na drugą część pytania odpowiedziałem: - Najlepszą szkołą biznesu, do jakiej uczęszczałem, był Wietnam. Właśnie w Wietnamie nauczyłem się tego, co uważam za moją najważniejszą umiejętność życiową.


- Cóż to takiego - spytał profesor.


- Nauczyłem się rozpoznawać, czy myślę używając rozumu, czy też emocji - odpowiedziałem. - W trakcie walk nauczyłem się po mistrzowsku panować nad swoimi emocjami i myśleć na trzeźwo, nawet pod wpływem dużej presji. Następnie zacząłem opowiadać o tym, jak pewnego dnia 1972 roku silnik mojego helikoptera bojowego, którym lecieliśmy, nagle zamilkł. - Nastąpił wybuch i nagle zapanowała śmiertelna cisza, której towarzyszyły najokropniejsze uczucia. Spadaliśmy z nieba jak wielki głaz. Każda cząstka mnie przeraźliwie krzyczała: "Ciągnij drążek i dodaj gazu". Jednakże trzy lata nauki pilotażu nauczyły mnie racjonalnego myślenia i panowania nad emocjami.


- Zamiast zadzierać nos helikoptera, skierowałem go w dół - prosto do oceanu, który rozpościerał się pode mną. Jeszcze dzisiaj mam w myślach tę wizję zbliżającego się ciemnozielonego oceanu, który wyhamował naszą szybkość. Gdybym wtedy zrobił to, co czułem, a więc poderwał nos w górę, umarłbym tamtego dnia pociągając za sobą cztery inne osoby.


- Jak ważne zatem stało się dla pana mistrzowskie opanowanie emocji, mając na uwadze własny sukces - zapytał profesor z jeszcze większym zaciekawieniem.


Odpowiedziałem w odniesieniu do znanych mu okoliczności: - Czy miał pan takich studentów, którzy osiągali bardzo dobre wyniki w uczeniu się, a po ukończeniu studiów nie powiodło się im zbytnio w pracy zawodowej lub działaniach finansowych?


Profesor potwierdził.


- Gdy chodzi o pieniądze - tym, co trzyma ludzi w biedzie, są emocje wynikające ze strachu. Większość ludzi żyje w strachu przed utratą pieniędzy. Powtarzają więc: "Postępuj ostrożnie", "Nie ryzykuj".


Profesor wtrącił: - Czy twierdzi pan, że należy być nieostrożnym. Żyć w niebezpieczeństwie?


- Nie - odpowiedziałem. - Mówię jedynie, że musimy wiedzieć o tym, kiedy myślimy pod wpływem emocji, a kiedy rozumu. Najtrudniejszą rzeczą w trakcie emocjonalnego myślenia jest rozpoczęcie myślenia w sposób racjonalny. Pieniądze, seks, religia i polityka należą do tych emocjonalnych tematów, które powodują, że większość ludzi nie myśli w sposób racjonalny. Gdy idzie o pieniądze, tak bardzo boją się je utracić, że je tracą. To nie jest zbyt inteligentne.


Kontynuowałem. - Innym przykładem myślenia emocjonalnego jest przypadek, gdy ktoś mówi: "Nie uważam, że powinienem to zrobić". Wielu ludzi nie odnosi sukcesu, ponieważ pozwalają swoim uczuciom myśleć za nich. Dla przykładu: budząc się każdego ranka, mówię: "Nie jestem w nastroju iść na siłownię". Na szczęście rozumna część mojego umysłu podpowiada: "No chodź, tylko godzina i po wszystkim. Jeżeli mój racjonalny umysł weźmie górę, biorę rower i jadę na siłownię. Jeśli wygra mój emocjonalny umysł, przez następną godzinę leżę jeszcze w łóżku".


- To według pana jest podstawowa różnica pomiędzy tymi, którzy odnoszą sukcesy i tymi, którzy ich nie mają?


- Tak. Gdy chodzi o pieniądze, często zmierzam w przeciwnym kierunku niż większość ludzi. Inaczej mówiąc, podejmuję ryzyko, podczas, gdy masy są skupione na bezpieczeństwie. Odczuwam ten sam strach, co inni, ale używam mojego umysłu w odmienny sposób. Umiejętność robienia tego, co jest konieczne, pomimo emocji wykrzykujących coś przeciwnego, jest najważniejszą umiejętnością życiową, jaką nabyłem.


- Ale czy pan się nie boi? - spytał profesor.


- Boję się tak samo, jak każdy inny. Chodzi o to, jak reagujemy na ten strach. Na tym polega odmienność. Jak powiedziałem, większość ludzi pociągnęłaby do siebie drążek sterowniczy, gdyby silnik umilkł, ale mnie wyszkolono, aby skierować nos samolotu w dół. To samo dzieje się w świecie finansów. Ludzie wycofują się i kierują bezpieczeństwem, przestraszeni możliwością popełnienia błędu, podczas gdy życiowe okazje omijają ich.


Wyglądało na to, że profesor rozumiał mnie, więc kontynuowałem. - Istnieje jeszcze inny aspekt strachu, który również jest przyczyną utraty pieniędzy. Jest to strach związany z ostracyzmem, który u większości osób jest strachem numer jeden.


- Dlaczego strach związany z ostracyzmem - spytał profesor.


- Ostracyzm - to strach przed byciem kimś odmiennym, byciem kimś, kto jest osamotniony lub uznany za niedorzecznego przez grupę, z którą się utożsamia. Ten strach powoduje, że ludzie wolą przystosować się, niż ryzykować bycie odmiennym. W języku inwestorów strach prowadzi do mentalności "miotającego się stada". Strach przed odmiennością powoduje, że ludzie skupiają się ze sobą oczekując społecznego potwierdzenia, iż to, co robią, jest właściwe. To zjawisko nazywają też "psychozą tłumu". Ludzie zaczynają kupować na giełdzie, gdy już jest późno, kupują to, co kupują ich znajomi i zostają "zmasakrowani". Po takim doświadczeniu resztę życia spędzają w nieustannym strachu, kontynuując swoją wędrówkę z tłumem, który w sensie finansowym zmierza donikąd.


- W jaki więc sposób wpływa to na finansową inteligencję - spytał profesor


- Finansowa inteligencja jest zjawiskiem, na które, w równej części, składają się dwa aspekty - odpowiedziałem, powoli podsumowując: 50% finansowej inteligencji jest tym, czego uczymy się w szkołach biznesu, lub jak to było w moim przypadku, tym czego nauczyłem się od mojego bogatego ojca. To jest tzw. techniczna wiedza na temat pieniędzy: rachunkowość, finanse, inwestowanie i biznes. Drugie 50% finansowej inteligencji, to umiejętność rozpoznania czy myślimy w sposób racjonalny czy też emocjonalny. "Działaj ostrożnie" - nie jest racjonalną myślą, gdyż jest ona generowana przez nasze emocje. Mówienie: "Działaj rozsądnie" jest myślą płynącą z racjonalnego umysłu. Podstawą finansowej inteligencji jest relacja 50:50 obu aspektów i stosowanie tej umiejętności jest, w moim mniemaniu, odpowiedzią na postawione przez pana na początku pytanie: dlaczego jedni mają więcej pieniędzy od innych.




O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:
http://www.bogatyojciec.pl/?A=51558